Sytuacja przed drugim meczem grupowym nie napawała optymizmem. Raz, że drużyna z Sobótki potwierdziła swoje wysokie aspiracje w ostatniej kolejce, pokonując zespół BPS Air, który to z kolei sprawił nam srogie lanie na inaugurację rozgrywek. Dwa, sytuacja kadrowa naszej drużyny zrobiła się nieciekawa, gdy okazało się, że nasz najlepszy strzelec w pierwszym meczu Darek Policki nie zagra z powodu bolącego kolana, a na mecz nie będzie mógł również dotrzeć grający trener naszej drużyny Jacek Kolis. Z niewiadomych powodów na spotkaniu nie zjawił się też Bartek Góralski i tym sposobem zespół WTK był w stanie na mocnego przeciwnika wystawić jedynie siedmioosobową kadrę. Obawy budziła również informacja, o tym, że zespół z Sobótki całe mecze potrafi wywierać presję na przeciwnej drużynie już na jej połowie. Wyprowadzanie piłki nigdy nie było mocną stroną WTK i ciężko było się spodziewać nagłej poprawy jakości wykonywania tego elementu gry.
Paradoksalnie wszystkie te obawy spowodowały, że gracze WTK wyszli na boisko bardziej wyluzowani niż w ostatnim meczu. Każdy zdawał sobie sprawę z tego, że o zwycięstwo będzie bardzo trudno, a sukcesem będzie już samo podjęcie walki i zagranie kilku dobrych akcji w ataku. Uwolnienie się od przedmeczowych stresów okazało się kluczem do dobrego otwarcia spotkania. Pomogła w tym niewątpliwie trójka Adama już w pierwszej akcji oraz dwie kolejne Seby w następnych minutach. Pressing ze strony rywali nie okazał się taki straszny. Raz, że nie był on tak agresywny, jak się początkowo spodziewaliśmy. Dwa, nieoceniona okazała się przedmeczowa rada Jacka, aby piłkę przeprowadzać przez graczy wysokich na środku boiska. Doskonale zrozumiał swoje zadanie Tomek Szmigiel, który niemal w każdej akcji był w odpowiednim miejscu i przerzucał piłkę na stronę rywali. Dobre rozegranie na własnej połowie zachęciło graczy WTK do podawania również na stronie przeciwników. Zagrywka co prawda nie funkcjonowała, gdyż cześć graczy wciąż nie wie ,co ma robić w danym momencie. Wychodziło jednak coś co można nazwać „kontrolowanym chaosem”. Gracze WTK chętnie dzielili się piłką i efekt tego był taki, że pierwszą kwartę szli łeb w łeb z drużyną Sobótki, w pewnym momencie przegrywając zaledwie 14 do 18.
Wydawało się, że jest szansa na podjęcie walki w wyżej notowanym przeciwnikiem. Niestety, wszelkie nadzieje zniweczyła druga kwarta. Przeciwnicy stanęli obroną strefową, a gracze WTK jakby zapomnieli, że najlepszą metodą na tego typu defensywę jest rozrzucanie piłki. Zamiast niego zaczęły się przetrzymywania piłki, rzuty z nieprzygotowanych pozycji i zastoje, które doprowadziły do tego, że naszym zawodnikom nie udało się rzucić ani jednego punktu. Rywale zdobyli za to siedemnaście i mecz w zasadzie został rozstrzygnięty. Nie załamało to jednak zawodników WTK, którzy zdali sobie sprawę, że każda kwarta jest doskonałą okazją do nauki, której nie można zmarnować. W przerwie ustalono, że co by się nie działo, naszym zadaniem jest nauka gry zespołowej i rozrzucanie piłki, aż do momentu wypracowania czystej pozycji rzutowej. Okazało się, że taka taktyka może przynosić efekty nawet z dużo lepszymi zespołami. Trzecia kwarta była już znacząco lepsza od poprzedniej. Drużyna WTK przegrała ją jedynie 10 do 14.
Celem było wygranie ostatniej odsłony. Zdeterminowani gracze WTK rozegrali najprawdopodobniej najlepszą kwartę w tym sezonie, a być może nawet na przełomie całego roku. Piłka chodziła jak w zegarku. Korzystali z tego głównie podkoszowi, którzy raz za razem dostawali dobre dogranie pod kosz lub na grzybie. Świetną robotę wykonywał zwłaszcza Dawid Klecha, który 10 ze swoich 19 punktów rzucił właśnie w czwartej kwarcie. Wiadomo, że uspokojeni wysokim prowadzeniem rywale, nieco już odpuścili, jednak wygrana WTK w tej kwarcie 15 do 14 i tak zasługuje na szacunek. Ostatecznie mecz zakończył się przegraną 39:67, ale gdyby wyjąć niefortunną drugą kwartę to rezultat przedstawiałby się 39:50, a więc całkiem przyzwoicie.
Nie trzeba mieć super zawodników, żeby mieć świetny zespół. Drużyna z Sobótki jest tego doskonałym przykładem. Nie ma tam przecież graczy wybitnych. Ba, większość zawodników tej ekipy, grała z nami w meczu o awans do 2 ligi WRONBA ledwie dwa lata temu. Meczu - przypominam – który pewnie wygraliśmy. Na przestrzeni tych dwóch lat drużyna ta zanotowała jednak ogromny progres. My natomiast zrobiliśmy dwa kroki wstecz. Zespół OSiR Sobótka powinien być jednak dla nas wzorem. Gra tej drużyny opiera się na zespołowości. Zawodnicy nie boją się podawać sobie piłki. Poza tym trochę biegają i zbierają. Nawet nie bronią jakoś nadzwyczajnie, ale to wystarcza do wygrywania z takimi zespołami jak BPS Air czy Kocuła. Liczy się zespół. W meczu z nami pięciu graczy Sobótki rzuciło 9 lub więcej punktów. Podobnie sprawa się ma z drużyną Sampraus, która przez wiele lat prezentowała zbliżony poziom do naszego. Potrafili jednak wznieść się na poziom SuperWRONBA. I my też tak możemy. Nie jesteśmy w cale gorszymi koszykarzami od graczy z tamtych drużyn. Klucz jednak tkwi w grze zespołowej. Jeżeli chcemy wygrywać z najlepszymi musimy się najpierw nauczyć grać ze sobą – stworzyć drużynę.
Dzielenie się piłką. Ten wniosek jest w zasadzie kontynuacją poprzedniego. Kilku graczy naszej drużyny wciąż ma tendencje do przetrzymywania piłki we własnych dłoniach. Nie prowadzi to nigdy do niczego dobrego. Na własnej połowie zatrzymuje kontrę. Przy strefie spowalnia akcję. Przy rozrzucaniu powoduje, że obrońcy mają czas się ustawić i wrócić do krycia swojego gracza. Gdy piłka chodzi szybko i składnie pojawiają się za to: kontra, czyste pozycje na obwodzie, pod koszem i okazje do wjazdów. Podstawą jest zaufanie do graczy z własnej drużyny. Pierwszym ruchem każdego gracza po zbiórce powinien być nie kozioł, a rozejrzenie się gdzie i komu można podać piłkę, aby uruchomić atak. Gdy gra toczy się w ataku pozycyjnym podanie jest najłatwiejszym sposobem rozbicia obrony rywala. Nikt nie jest przecież szybszy niż piłka. Grać szybko wcale nie znaczy nerwowo. Można rozgrywać szybko i spokojnie. Podstawą jest jednak, aby pierwszą myślą nie było „gdzie ja mogę pójść z piłką” tylko „gdzie można piłkę posłać, aby zyskała drużyna”.
Dobra gra to nie tylko punkty. Najlepszym graczem meczu z Sobótką był Dawid Klecha. Jednak nie sam fakt, że zdobył 19 punktów jest tego dowodem. Ważne jak i dlaczego zdobył te punkty. Dawid jest obecnie chyba w najlepszej formie fizycznej ze wszystkich graczy naszej drużyny. Dzięki temu biega z jednego końca na drugi, skacze na desce jak szalony i ciągle szuka pozycji. Efekty tego są takie, że dostaje piłkę w kontrze, zdobywa punkty po zbiórce w ataku i dostaje dobre podania pod kosz i na grzyba. Jest też silny dzięki czemu często udaje mu się zdobyć punkty z faulem (dwa razy z Sobótką). Czasami zdarzają mu się jeszcze głupie zagrania, jak szybkie rzuty bez zbiórki lub niepotrzebne „kręcenie” piłą, gdy wystarczy z nią prosto wyjść do góry. Jednak energią, którą wnosi do gry, zaraża cały zespół. W niewiele gorszej dyspozycji fizycznej jest Tomek Szmigiel. Jest to gracz o jednym z najwyższych IQ koszykarskich w naszej drużynie. Tomek nie zdobywał nigdy dużo punktów. Wykonuje jednak elementy, które są często niedoceniane wręcz niezauważane. Postawienie zasłony, rozumienie zagrywki, bieganie do kontry. W meczu z Sobótką to głównie dzięki Tomkowi udało się tak sprawnie rozbić pressing rywali. Nasza obrona każdy swego wciąż kuleje. Trochę szkoda, że nie spróbowaliśmy choć chwilę bronić strefą. Niemniej jednak dwie osoby zasługują na pochwałę za postawę w sobotnim meczu. To Adam i Seba, którzy wykonali niezłą robotę przeciwko szybkiemu rozgrywającemu przeciwników. Gracz ten bardzo się w ostatnim czasie rozwinął i stał jednym z lepszych playmakerów w lidze. Nie jest to co prawda typ indywidualisty. Szuka on raczej swoich partnerów. Jednak praca, jaką nasi obwodowi wykonywali broniąc nisko na nogach i nie odpuszczając na zasłonach daje nadzieje, że będziemy w stanie zatrzymywać nawet dużo szybszych od siebie rywali.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O nas
Wojszyckie Towarzystwo Koszykówki to nieformalna organizacja zrzeszająca miłośników koszykówki.


5 komentarze:
Beda jakies zdjecia z meczu na stronce? :)
Będą, jak tylko fotograf obrobi i prześle ;)
BPS wygrał z TST Kogeneracja 65:49. Kogeneracja grała w 6, spojrzałem na skład i się zdziwiłem... mają jeszcze zgłoszonych:
- Tomasz Wilczek, Adam Gołąb, Rotnicki Arek no i oczywiście Kozłowski... mocna ekipa jeśli by wszyscy zagrali ;)
Ale w tej naszej grupie będzie wielki kocioł, z nami na samym dole :P
No w tym kotle raczej nie namieszamy ;)
http://wronba.pak.pl/druzyna/stats/id/194/stat/history
Do Krzyśka:
W powyższym linku można znaleźć statystyki z całej historii gry we WRONBA. Można jakieś ciekawostki wynaleźć klikając na nagłówki i sortując tabele wg. danej kolumny.
Pozdrawiam
Prześlij komentarz
Uwaga: Po napisaniu komentarza, w polu "Komentarz jako:", wybierz "nazwa/adres URL", a gdy pojawi się nowe okno - podpisz się w polu "nazwa" i naciśnij przycisk "Dalej". Możesz też podać swój adres e-mail lub stronę domową w polu "adres URL". Następnie naciśnij przycisk "Zamieść komentarz", aby po chwili twój komentarz był widoczny pod postem.