Cudu nie było. Team WTK doznał sromotnej porażki 23:60 z drużyną Sampraus i zgodnie z przewidywaniami zakończył pierwszą fazę rozgrywek na ostatnim miejscu w grupie A z kompletem porażek.
Drużyna Sampraus to odwieczny rywal WTK. Z zespołem tym z samych rozgrywkach WRONBA potykaliśmy się aż sześciokrotnie (blians 4:2 dla WTK). Spotykaliśmy się też z nimi przy okazji innych rozgrywek, jak OMW. Teraz przyszedł czas na potyczkę na poziomie pierwszej ligi WROBASKET. Przez lata Sampraus prezentował zbliżony poziom gry do naszej radosnej koszykówki. Typowy średniak 2 ligi WRONBA, zwykle niezagrożony ani spadkiem ani awansem. Dużym zaskoczeniem był zatem fakt, że w momencie, gdy WTK po raz kolejny notowało spadek do 3 ligi, Sampraus rozpoczynał swój marsz to SuperWRONBA.
W sobotni wieczór można się było przekonać, że to już zupełnie inny zespół niż ten, który ogrywaliśmy na parkietach drugiej ligi WRONBA. Nie dość, że wzmocnił się on na każdej pozycji znacząco, to jeszcze zaprezentował wyjątkowo twardą i uporządkowaną koszykówkę. Nic dziwnego, że drużyna ta rozprawiła się wcześniej z broniącym tytułu zespołem TAKO i napędziła stracha Kogeneracji.
Nasze nadzieje, że Sampraus to najsłabszy zespół, z którym przyszło nam się mierzyć w pierwszej fazie rozgrywek, zostały rozwiane już w pierwszej kwarcie. Przeciwnicy do początku narzucili twardy styl gry, zwłaszcza w defensywie. Nietrenująca od miesięcy żadnej zagrywki drużyna WTK, nie była w stanie zbyt wiele zaimprowizować. Nie pomagał też fakt, że na meczu po raz kolejny zjawiło się jedynie 6 graczy naszego zespołu. Sampraus szybko pozwolił nam zapomnieć o marzeniach o przedostatnim miejscu w grupie. W pierwszych dwóch kwartach udało nam się rzucić po sześć punktów. W trzeciej dziewięć, a w ostatniej całe dwa. W sumie uzbierały się 23 punkciki, z czego 8 było z osobistych po wątpliwych nieraz gwizdach sędziów, a 3 z trójki Tomka zaliczonej też w dziwnych okolicznościach, bo po gwizdu sędziego. Odejmując zatem te punkty udało nam się rzucić całe 12 oczek z gry (z czego 4 to buzzer-beatery Dawida w ostatnich sekundach 2 i 3 kwarty). Można zatem powiedzieć, że przez 40 minut gry po normalnych akcjach rzuciliśmy całe 4 kosze.
Nie ma się co dłużej rozwodzić nad tym meczem. Liczby mówią same za siebie. Tym sposobem zakończyliśmy pierwszą rundę rozgrywek, którą śmiało można określić mianem "sromotnego lania", żeby nie użyć mocniejszego określenia. Byliśmy w tej grupie chłopcami do bicia i należy się tylko cieszyć, że nie wszystkie zespoły przykładały się do gry przeciwko nam.
Skończyła się zatem faza, w której mierzyliśmy się z czołówką ligi. Teraz czeka nas etap gry z najsłabszymi zespołami w stawce. Wiemy już doskonale, że nie nadajemy się do walki z najlepszymi drużynami I ligi. Niedługo poznamy odpowiedź na pytanie, czy w ogóle się do niej nadajemy.
Krzychu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O nas
Wojszyckie Towarzystwo Koszykówki to nieformalna organizacja zrzeszająca miłośników koszykówki.

8 komentarze:
Trochę się w tym wszystkim pogubiłem. Nie zanotowałem, kto płacił za kwiecień a kto nie, dlatego osoby, które nie zapłaciły za kwiecień proszę o uczciwe uregulowanie należności w wysokości 25zł. Ponadto dzisiaj będzie nowa (ostatnia już) faktura za maj. Proszę być zatem gotowym, że czeka nas jeszcze ta opłata (ostania w tym sezonie)
Myślę, że dzisiejsza frekwencja w postaci 3 osób z drużyny na treningu napawa optymizmem przed walką o utrzymanie...
żenada
Ja chcialem sie wytlumaczyc (mówiłem w sobote Krzyskowi) - mialem uroczysta kolacje w pracy wczoraj, dlatego mnie nie bylo na treningu. Gdyby nie to na pewno bym był
Tak, uprzedziłeś i to się ceni - nie każdy tak zrobił. Nie chodzi jednak o szukanie winnych. Podejrzewam, że każdy kogo nie było miał istotny powód. Chodzi o fakt, że któryś już raz gramy na jeden kosz, nie mówiąc już o trenowaniu zagrywek. Gdyby nie osoby z poza drużyny (Michał, Grzechu, Kowal) to czasami w ogóle nie byłoby po co przychodzić.
Tak, wiem że nie ma co szukać winnych.
Już jakiś czas temu zauważyłem, że im bliżej czerwca tym mniej osób przychodzi na treningi, nawet po samych zwycięstwach i przed najważniejszymi meczami sezonu (finałami itp) - zauważyłem to we wcześniejszych drużynach w których grałem. Z meczową frekwencją też będzie pewnie ciężko.
A ja chce szukać winnych... sam z resztą jestem winny, bo tak między Bogiem a prawdą, to po 32 godzinach bez snu, mogłem jeszcze odłożyć drzemkę o te 1,5 godziny treningu. I wcale nie ironizuję. Jesteśmy dorośli, podejmujemy dorosłe decyzje, ale gdzieś tam w środku trochę jesteśmy dziećmi. Przydałby się bat nad głową, wtedy na pewno więcej osób by przychodziło. Może i jestem ostatnią osobą, która powinna się w tej kwestii wypowiadać, bo kilka razy w tym sezonie nie było mnie na treningach, a w zeszłym zawalałem nawet mecze. Ale głęboko w to wierzę, że prawie zawsze da się coś wymyślić - jeśli tylko się chce. Gdyby każdy wiedział, że może liczyć na 1,5 godziny dobrego treningu, na którym się zmęczy i czegoś nauczy, to pewnie frekwencja byłaby większa. Niestety, żeby takie treningi miały miejsce, musi być co najmniej odpowiednia ilość osób. Tak właśnie koło się zamyka. Więc może postarajmy się przerwać ten chory schemat, poszukajmy winnych, niekoniecznie ludzi, a przyczyn takiego stanu rzeczy i może przy odrobinie szczęścia dojdziemy do jakiegoś rozwiązania. Tak jak doszliśmy, że treningi we wtorek lub środę nie sprawdzą się, jeżeli w drużynie jest dużo zagorzałych kibiców piłki nożnej.
ja się zgadzam z gurskim ale mam jedno ale. Takie gadki słyszę już jakiś ósmy rok, tzn. weźmy się, zorganizujmy się, trzeba, musimy. Teraz mnie to bawi bo tacy są ludzie. Najpierw się deklarują i mają piękne słowa i jak przychodzi co do czego to wychodzi jak zwykle to samo czyli GÓWNO (do Ciebie gural nie mam żalu bo znam sytuację)
Prześlij komentarz
Uwaga: Po napisaniu komentarza, w polu "Komentarz jako:", wybierz "nazwa/adres URL", a gdy pojawi się nowe okno - podpisz się w polu "nazwa" i naciśnij przycisk "Dalej". Możesz też podać swój adres e-mail lub stronę domową w polu "adres URL". Następnie naciśnij przycisk "Zamieść komentarz", aby po chwili twój komentarz był widoczny pod postem.