28 sty 2010

Po sezonie - analiza

Ciężko jednoznacznie ocenić zakończony niedawno sezon. Z jednej strony można powiedzieć, że zakończył się on dużym sukcesem, jakim niewątpliwie jest awans do 1 ligi Wrobasketu już za pierwszym podejściem. Z drugiej, każdy zdaje sobie chyba sprawę, że sukcesowi temu sprzyjały wyjątkowo korzystne okoliczności, a nasza gra, zwłaszcza z lepszymi drużynami, wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Spróbujmy zatem przeanalizować ten sezon pod kątem zalet i wad.

Plus: Dobra atmosfera w drużynie
Jest to czynnik, który podkreślaliśmy już wielokrotnie, ale myślę, że warto wciąż to robić, żeby nie dopuścić do jego pogorszenia. Główny cel, jaki stawialiśmy sobie przed sezonem, czyli odzyskanie radości z gry, został osiągnięty. Ważne, że udało się zebrać grupę zawodników, którzy w koszykówce odnajdują pasję, rozumieją potrzebę gry zespołowej, a co najistotniejsze, na co dzień są po prostu fajnymi ludźmi.

Minus: Niska frekwencja na niektórych meczach
Umawialiśmy się przed sezonem, że nikt nie będzie nikogo osądzał za nieobecności na treningach czy meczach. Wierzymy, że tylko naprawdę istotne powody decydują o tym, że kogoś gdzieś nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że na niektórych spotkaniach pojawiało się ledwie 5-6 zawodników. Potwierdza to tylko, że szeroka kadra to podstawa. Zwłaszcza w 1 lidze, gdzie poziom i intensywność gry wzrośnie diametralnie.

Plus: Zespołowa gra
Myślę, że to przyszło z wiekiem. Gdy zaczynaliśmy grę w ligach amatorskich, ważne były statystyki i indywidualne popisy. Teraz, gdy większości z nas bliżej do 30-ki, widać wyraźnie, że nastąpiła zmiana nastawienia i zrozumienie sensu gry zespołowej. Wydaje się, że już nikomu nie zależy na tym, żeby rzucić najwięcej punktów. Najważniejsze, aby wygrała drużyna. Dzięki temu podejściu w różnych meczach grę potrafili ciągnąć różni zawodnicy. Czasem był to Darek, czasem Seba. Raz lepiej zagrał Góral , raz Grzechu. Wszyscy pozostali też dołożyli cegiełkę do sukcesu. Wydaje się, że w tym tkwi nasza siła i tylko przy pomocy zespołowej koszykówki możemy powalczyć z drużynami z pierwszej ligi.

Minus: Niedoskonałości kondycyjne, taktyczne i mentalne
Pamiętacie pierwszy mecz z Gospodą jakieś 3 miesiące temu? Pamiętacie co się z nami działo w czwartej kwarcie? Tak, było ciężko. Część z nas ledwo dyszała, reszta wyglądała jakby zaraz miała wyzionąć ducha. Od tego czasu sytuacja znacznie się poprawiła. Pomogły treningi i rozgrywane mecze. Do doskonałości wciąż jednak jeszcze daleko. Nasza gra, choć zespołowa, wciąż pozostaje mocno chaotyczna. Brak zagrywki zapewne odczujemy już w najbliższym sezonie w pierwszej lidze. Problemem też bywały nerwowe fragmenty gry, seryjnie tracone piłki i trwonienie długo wypracowywanej przewagi. Trzeba też jednak przyznać, że zdarzało nam się trafiać ważne rzuty w trudnych momentach.

Plus: Treningi
Znalezienie sali na treningi i drużyny do sparingów wcale nie było proste. W zasadzie można powiedzieć, że to one znalazły nas. Fajnie, że większość chodzi na treningi regularnie. Grzechu, Seba, Tomek czy Adamek są w zasadzie zawsze. Darek jak jest zdrowy też. Nie ma więc problemów z tym, że na treningu nie ma osób do gry.

Minus: Brak prawdziwych treningów
Powyżej traktujemy sam fakt, że treningi się odbywają, jako zaletę. Ich formę można jednak potraktować jako wadę. Są to w zasadzie sparingi a nie treningi. Do tego sparingi z mało wymagającym przeciwnikiem. "Kiepscy" choć spoko ziomki, nie są wybitnymi koszykarzami. Deprymujący jest czasami brak zaangażowania w ich poczynaniach, szczególnie defensywnych. Przydałaby się dodatkowa sala przeznaczona tylko na treningi, jak za starych czasów: rozgrzewka, kontra, ćwiczenia z piłką, zagrywka, krótkie meczyki. Tego wyraźnie brakuje. Znaleźć salę i ludzi gotowych za nią płacić i przychodzić w tej chwili chyba jednak niesposób.

Plus: Trójki
Przez szereg lat byliśmy uważani za drużynę, która nie umie rzucać. W zasadzie to nie trzeba się było zbytnio przyglądać naszej grze, żeby móc tak stwierdzić. Statystyki z Wronby stawiały nas w ogonie wszystkich klasyfikacji rzutowych. W tym sezonie to, co było naszą słabością, stało się naszą bronią. Powrót Darka, dołączenie do składu Grzecha, stopniowy powrót do formy Adamka i dobra dyspozycja Seby spowodowały, że nagle zaczęliśmy wygrywać mecze rzutami trzypunktowymi. Trafić też potrafi Marcin, Góral, Krzychu, Bartek czy nawet Tomek. Można więc powiedzieć, że ze składu na ten sezon każdy zawodnik grozi rzutem z dystansu.

Można zapewne znaleźć więcej wad i zalet naszej postawy. Starałem się wymienić tylko te najistotniejsze. Można też zaryzykować stwierdzenie, że plusów było więcej niż minusów, czy też były one bardziej istotne. Musimy jednak pamiętać, że w pierwszej lidze lepsze zespoły będą w wyraźny sposób obnażać nasze słabości i wykorzystywać je przeciwko nam. Musimy ciągle myśleć o poprawie sytuacji. Do składu dołączy Mutus, więc 10-cio osobowa kadra wydaje się wystarczająca. Jednak żeby myśleć o sukcesie, jakim byłoby utrzymanie w 1 lidze, musimy zdecydowanie podnieść poziom naszej gry.

Krzychu

4 komentarze:

adam pisze...

Ja chciałem zaapelować o większą frekwencję na meczach. Rozumiem, że w tygodniu ciężko czasami przyjść na trening, bo sam czasem nie mogę albo się zmuszam i potem jestem ledwo żywy. Ale jak jest mecz w sobotę czy w niedzielę to myślę, że 7 osób w składzie to jest totalne minimum. Naprawdę sprawa jest dość istotna - postarajmy się to poprawić w nadchodzącym sezonie.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z autorem, Krzysztofem zresztą, i Adamem który wspomniał o frekwencji. W I lidze przychodzenie w 6 nie będzie miało żadnego sensu, gdyż braki kondycji, zagrywek, umiejętności, etc. będziemy nadrabiać zaangażowaniem. To najprawdopodobniej przełoży się na większą ilość przewinień i eliminacje 1,2,3? z nas. Świetnym pomysłem jest próba zorganizowania swoich treningów, gdzie będzie można ustawić 2,3 łatwe acz skuteczne zagrywki.
POZDRAWIAM: GRZEGORZ IRENEUSZ HUK ;-)

Góral pisze...

Bardzo fajny artykuł i wiele mądrych myśli... Żałuje, że nie mogę uczestniczyć w tym wszystkim w takim wymiarze, w jak bym chciał, a przyszły sezon zapowiada się jeszcze gorzej.

MarcinM pisze...

U mnie przyszły sezon także nie zapowiada się obiecująco pod względem czasowym. Z czegoś będę musiał zrezygnować.

Prześlij komentarz

Uwaga: Po napisaniu komentarza, w polu "Komentarz jako:", wybierz "nazwa/adres URL", a gdy pojawi się nowe okno - podpisz się w polu "nazwa" i naciśnij przycisk "Dalej". Możesz też podać swój adres e-mail lub stronę domową w polu "adres URL". Następnie naciśnij przycisk "Zamieść komentarz", aby po chwili twój komentarz był widoczny pod postem.