Życia nie da się oszukać... WTK zrodziło się z młodzieńczego zapału czwórki osób, które przesiąknięte transmisjami NBA spędzały każdą wolną chwilę na boisku. Boisku, które stało się ich drugim domem. Tak bardzo pochłonęła nas wtedy koszykówka, że wciąż chcieliśmy jej więcej i więcej. Bez względu na pogodę, bez względu na porę dnia, bez względu na porę roku, można było nas znaleźć tam, gdzie był jakikolwiek kosz i kawałek asfaltu (choć czasem wystarczało klepisko, jeśli ktoś pamięta tzw. "kurzą łapę" na Wojszycach). Nie było większej świętości, nie było niczego bardziej normalnego, niż koszykówka. Tak naprawdę do szczęścia nic więcej nam nie było potrzebne. Rozgrywaliśmy kolejne mecze, mijały kolejne sezony, upływały lata i do WTK przyłączały się nowe osoby. Małe ziarenko zasadzone gdzieś w młodzieńczych głowach wykiełkowało, urosło i zaczęło kwitnąć dzięki powstaniu drużyny i organizowaniu turniejów. Koszykówka przestała być naszą pasją, koszykówka stała się nami... cdn.

Góral

3 komentarze:

adam pisze...

?

Góral pisze...

...ciąg dalszy nie nastąpi... nie będzie części trzeciej... ja chce zapamiętać, to co najlepsze, bo przytrafia się to tak niewielu ludziom...!!!

damian pisze...

!

Prześlij komentarz

Uwaga: Po napisaniu komentarza, w polu "Komentarz jako:", wybierz "nazwa/adres URL", a gdy pojawi się nowe okno - podpisz się w polu "nazwa" i naciśnij przycisk "Dalej". Możesz też podać swój adres e-mail lub stronę domową w polu "adres URL". Następnie naciśnij przycisk "Zamieść komentarz", aby po chwili twój komentarz był widoczny pod postem.