Przede wszystkim chciałem podziękować Krzychowi za te wszystkie wspólnie spędzone lata. To była jazda niczym na kolejce górskiej. Pomimo wielu wzlotów i upadków jakoś udało nam się przetrwać całkiem spory kawałek naszego życia. Może istotnie mogliśmy podtrzymać tą ideę jeszcze trochę dłużej, ale czy któryś z nas chciałby egzystować jedynie dzięki podłączeniu do respiratora. Ja na pewno nie i wydaje mi się, że WTK również zasłużyło na coś więcej. Możemy się oszukiwać i starać się rozegrać kolejny sezon. Może znalazłby się ktoś, kto załatwiłby salę, może ktoś inny zebrałby pieniądze na wpisowe, a jeszcze ktoś inny wysyłał wiadomości przypominające o treningach i meczach. Problem w tym, że dużo tych ktosiów. Jakoś tak się złożyło, że Krzychu miał zawsze dobre wyczucie czasu i tym razem również złożył oręż w ostatnim możliwym momencie. Dla mnie WTK zaczęło gasnąć, gdy ja przejąłem na chwilę inicjatywę kilka sezonów temu i zacząłem zajmować się tzw. "organizowaniem". Nie uważam, że wynikało to bezpośrednio z mojej nieudaczności, ale ze zmian, które zaczęły się dokonywać w życiu każdego z nas... tatę oszukasz, mamę oszukasz, ale życia nie oszukasz. Niestety (lub też stety) ja nie potrafiłem i chyba dalej nie potrafię z tego zrezygnować... cdn.

Góral

3 komentarze:

adam pisze...

Kszyhu nie dziwi mnie Twoja decyzja w żaden sposób, powiem więcej całkowicie ją rozumiem. Wszystko się kiedyś zaczyna i kiedyś się kończy i to normalna kolej rzeczy. Nasze losy nie tylko drużyny ale i ekipy potoczyły się tak, jak sami o nie zadbaliśmy - niestety samo się nic nie dzieje i zawsze potrzebny jest czynnik ludzki (lub jego brak) aby do czegoś dochodziło. Tak czy owak pomimo, że nikt z nas nie wyjeżdża stąd na zawsze i dalej mieszkamy w tym samym mieście, to dziękuję również Tobie za wspólne lata na parkiecie i poza nim. Może nasz czas na boisku w WTK się skończył ale uważam, że nasza znajomość pomimo dorosłego i niełatwego życia przetrwa. To tak gwoli postu poniżej.


Jeśli chodzi o mnie, no to niestety ale w tym sezonie najpewniej jedynym sportem jaki będę uprawiał, to piłka nożna na konsoli i NBA w telewizji, no może jeszcze poker. Jakoś tak się dzieje, że co zacznę angażować się w coś jakoś bardziej i mam konkretny, długoterminowy plan to dopada mnie kontuzja. W okolicach listopada udaję się do szpitala na zabieg usunięcia przepukliny, która to franca wyskoczyła mi jakieś 3 tyg. temu. Rekonwalescencja trwa jakieś 4-6 miesięcy, zatem prosta matematyka podpowiada mi, że na boisku spotkamy się wspólnie w okolicach maja, czerwca... Jak to mówią co nie zabije to wzmocni.. i tym optymistycznym akcentem oraz ze sportowym pozdrowieniem mówię Do Zobaczenia.

Krzychu pisze...

Dziękuje chłopaki za zrozumienie mojej decyzji. W różncyh okresach z różną intensywnością się w to angażowaliśmy, ale myślę, że nie było takiego momenctu, żeby komuś z nas na WTK nie zależało. Tak jak piszesz Góral, rozpad na pewno nie był efektem czyjejś nieudaczności, tylko następstwem zmieniających się czasów. Gdyby nie twoje przejęcie roli kapitana w pewnym momencie, to drużyna rozpadłaby się dużo wcześniej. A tak udało nam się nawet osiągnąć jeszcze kilka sukcesów. Nie ulega jednak wątpliwości, że poza chwilowymi przebłyskami entuzjazmu, zainteresowanie drużyną i zaangażowanie w treningi i mecze słabło z sezonu na sezon. To z kolei przynosiło tylko kolejne rozczarowania i ogólne rozgoryczenie. Dlatego myślę, że w tym momencie należy to zakończyć, tak samo jak w pewnym momencie trzeba było skończyć z turniejami. Myślę, że może to wyjść na dobre wszystkim.

Tak jak już mówiłem Adam, jest mi bardzo przykro, że spotkał Cię taki los. Przez wiele lat nie miałeś żadnych dolegliwości, a jak już się zaczęły to od razu tak poważne (łokieć i teraz to). Wiem, że w tym wieku już coraz trudniej o optymizm, ale tak jak mówisz jedynym wyjściem jest teraz próba wykorzystania beznadziejnej sytuacji i przekształcenia ją w pozytywną. Nie mam jednak pojęcia, jak możesz to zrobić. Chyba sam musisz poszukać. Życzę, aby Ci się udało.

Mam nadzieję, że wszystkim pozostałym członkom WTK też się teraz wszystko fajnie ułoży. Wiadomo, że teraz już na koszykówce świat się nie kończy, ale wiem, że wielu z nas ma ochotę jeszcze trochę pograć, przynajmniej do momentu aż zdrowie pozwoli. Doszły mnie ostatnio słuchy, że może będzie znowu ta sala z Kajtkami na Nowym Dworze. Gierka tam była nędzna, ale zawsze może to być fajna okazja do spotkania się i pobiegania trochę. Życzę wszystkim powodzenia i do zobaczenia wkrótce.

Seba pisze...

Ja również dziękuje wszystkim zawodnikom a zarazem przyjaciołom WTK za wspólnie spędzony czas na koszykarskich parkietach. Mimo, że nadszedł kres naszej wspolnej przygody z koszykówką, to mam nadzieję że będziemy się spotykać na piwku, pokerku czy na gierce.
Szczerze mówiąc, jest mi bardzo przykro z takiego obrotu sprawy, bo pomimo braku sukcesów i małego zaangażowania niektórych zawodników w ostatnim czasie występowanie w barwach WTK zawsze przynosiło mi wiele radości i satysfakcji. Będzie mi tego po prostu brakowało. Mam przeczucie, że nie daliśmy z siebie wystarczająco dużo, aby drużyna funkcjonowała w dalszym ciągu.
Wystarczy choćby spojrzeć na drużynę LIMEX., która na parkietach WRONBY gra od początku jej istnienia. Zawodnicy, którzy grają w tej ekipie to nie są dwudziestolatkowie, jestem przekonany, iż średnia wieku oscyluje w granicach trzydziestu paru lat. Są to chłopaki, którzy również mają pracę i masę innych obowiązków związanych z codzienną egzystencją. Jednak udaje im się wszystko pogodzić i grają na najwyższym szczeblu amatorskich rozgrywek…..
Nurtuje mnie tylko jedno pytanie, a mianowicie czy jeden trening i mecz w tygodniu to tak wiele, aby dać od siebie??? Ja mogę odpowiedzieć tylko w swoim imieniu, dla mnie to nie był obowiązek była to dla mnie odskocznia od codzienności, a niestety mam wrażenie, że dla niektórych zawodników było to zbyt dużo… Skoro tak, to po co się w ogóle podejmować bycia zawodnikiem drużyny???
Na koniec chciałbym tylko powiedzieć, że WTK to nie była dla mnie tylko koszykówka, to był pewien styl życia z którym się utożsamiałem.
Mam jednak nadzieję, iż pomimo końca ery WTK nasza przyjaźń przetrwa.



WTK4LIFE

Prześlij komentarz

Uwaga: Po napisaniu komentarza, w polu "Komentarz jako:", wybierz "nazwa/adres URL", a gdy pojawi się nowe okno - podpisz się w polu "nazwa" i naciśnij przycisk "Dalej". Możesz też podać swój adres e-mail lub stronę domową w polu "adres URL". Następnie naciśnij przycisk "Zamieść komentarz", aby po chwili twój komentarz był widoczny pod postem.